Belka: do roboty (aktl.)
Na konferencji prasowej w Sejmie premier wyraził też nadzieję, że 5 maja Izba podejmie decyzję o skróceniu swej kadencji. Dodał jednak, że niezależnie od tego, kiedy będą wybory, to "naszym wspólnym obowiązkiem jest po prostu praca".
"Politycy, posłowie, senatorowie, ale także premierzy i ministrowie, służą przede wszystkim do roboty, a nie do gier politycznych i teatru. To moje sławetne zwrócenie się do parlamentu sprzed kilku tygodni: +do roboty panowie+ dalej obowiązuje" - powiedział Belka.
Po raz pierwszy premier wzywał posłów do zabrania się do pracy z trybuny sejmowej 3 marca, podczas debaty nad projektem uchwały Ligi Polskich Rodzin wzywającym Belkę do dymisji. "Koniec teatru politycznego, do roboty" - powiedział wówczas.
W piątek szef rządu chwalił ministra skarbu. "Jest to jeden z najlepszych ministrów w moim rządzie, który w ciągu niedługiego okresu swego funkcjonowania wykazał się kompetencją i odwagą" - powiedział Belka.
Jego zdaniem, Socha w ciągu ostatnich 10 miesięcy zrobił "być może więcej niż jego poprzednicy w ciągu dłuższego czasu". Belka uważa, że uzasadnienie wniosku o odwołanie Sochy było "kuriozalne".
LPR, która zgłosiła wniosek o odwołanie Sochy, zarzucała ministrowi m.in. przeprowadzanie patologicznych prywatyzacji - PKO BP, Ciechu, Zelmera, PZU, Ruchu, WSiP, BGŻ, sektora energetycznego, w których "państwo polskie oddaje polski majątek innym państwom". Autorzy wniosku zarzucali Sosze, a także Belce, powiązania z "ludźmi z cienia" związanymi z "aferą PZU", a nawet "przestępczą międzynarodówką".
Wniosek poparło 192 posłów, 218 było przeciw, wstrzymało się 3 posłów. Do odwołania Sochy potrzebnych było 231 głosów.
ks, pap